Beauty,  Inspiracje,  Pielęgnacja

C jak cudowna! O witaminie młodości w kremie ♥

Regeneruje, stymuluje syntezę kolagenu, ujednolica koloryt skóry, rozjaśnia przebarwienia, jest silnym przeciwutleniaczem… O jej fantastycznych właściwościach można by mówić i mówić. Witamina C, bohaterka dzisiejszego wpisu, to składnik aktywny w kremach, o których chciałabym Wam trochę opowiedzieć.

W pakiecie pod tytułem “Macierzyństwo” otrzymałam nie tylko ukochane dzieci i te wszystkie piękne chwile z nimi związane. Ciąże odbiły się także na mojej urodzie: włosy wypadające garściami niedługo po porodzie, rozstępy, nadprogramowe kilogramy, przebarwienia…Ze wszystkim da się COŚ zrobić, ale to wymaga czasu i ogromnej systematyczności. Kosmetyki, o których napiszę, to próba osiągnięcia efektu cery wyglądającej na wypoczętą, zdrową, o jednolitym kolorycie, jędrnej i rozświetlonej. Walka z przebarwieniami jest trudna, ale zwycięstwo możliwe. Czy się udało?

Moją walkę o piękną cerę wspiera sklep topestetic, miejsce, gdzie kupicie dermokosmetyki najlepszych światowych marek, rekomendowane przez lekarzy medycyny estetycznej, chirurgii plastycznej oraz dermatologów. Dzięki jego uprzejmości miałam możliwość wypróbowania kosmetyków z dzisiejszego wpisu i podzielenia się wrażeniami z Wami.♥

Do dzisiejszego zestawienia przygotowałam trzy kremy, które łączy zasadnicza rzecz – każdy z nich posiada w składzie stabilną postać witaminy C o dużym stężeniu. Inną wspólną cechą są opakowania – kremy zostały zamknięte w buteleczkach z pompką. To moja ulubiona forma przechowywania kosmetyków, ponieważ jest wygodna i higieniczna. Czas na trochę szczegółów.

Mesoestetic Energy C Intensive Cream Intensywnie rozświetlający krem z wysokim stężeniem stabilnej witaminy C

Zacznę od kremu, który wywarł na mnie największe wrażenie, jeśli chodzi o efekt rozświetlenia i rozjaśnienia przebarwień. Witamina C pod postacią glukozydu askorbylu (Ascorbyl Glucoside) jest już na czwartym miejscu w składzie i ewidentnie widać jej działanie już po kilku użyciach. Najpierw zauważalne jest mocne nawilżenie i ujędrnienie, a dotykając twarzy wydaje się, że skóra jest grubsza, jej struktura gęściejsza. Mniej więcej po tygodniu najdelikatniejsze przebarwienia w okolicach oczu lekko zjaśniały, a niedługo w ślad za nimi poszły te bardziej widoczne na czole, również lekko ujednoliciły się. Kondycja cery z dniem wykończenia kremu była co najmniej zadowalająca – skóra wyglądała na zadbaną, jasną, nawodnioną, cienie pod oczami straszyły zdecydowanie mniej, miała ładniejszy koloryt w porównaniu z tym, co było przed pierwszą aplikacją. Pozytywne wrażenia wywarła na mnie także konsystencja kosmetyku, która przypominała lekką emulsję, może trochę jak połączenie kremu z odrobiną żelu. Szybko się wchłaniała, lecz nie do matu. Pozostawiała nawilżający, nietłusty film, pozwalający na nałożenie makijażu. Krem bardzo dobrze wypadał zarówno pod podkładem płynnym, jak i sypkim, mineralnym.

Krem Mesoestetic stosowałam na dzień i na noc, na twarz, szyję i dekolt. Pojemność 50 ml wystarczyła mi na niecałe trzy tygodnie.

Sesderma C-Vit Radiance Glowing facial fluid Rozświetlający krem – fluid ze stabilną postacią witaminy C

Z kolei krem Sesderma to kosmetyk, który znalazł u mnie zastosowanie wyłącznie jako krem na dzień, pod makijaż. Dlaczego? Za sprawą rozświetlającego pyłku, którego potencjał po prostu chciałam wykorzystać w świetle dziennym. Od razu uprzedzam – pyłek jest praktycznie niewidoczny gołym okiem. To nie są drobiny brokatu, a bardzo drobno zmielona mika, nadająca twarzy pięknego, zdrowo wyglądającego blasku. Jak skóra przed chwilą posmarowana silnie nawilżającym kremem. Poza efektem wizualnym, polubiłam w nim także przyjemną, lekką formułę, zbliżoną do kremu Mesoestetic (świetnie rozprowadzają się na nim podkłady) i obłędny, bardzo odprężający, pomarańczowy (jak świeżo rozkrojona pomarańcza!) zapach.

A jak z działaniem? Wydaje mi się, że delikatnie pogłębił efekt, jaki dał poprzedni krem. To znaczy, że przebarwienia znów odrobinę rozjaśniły się, a cera nadal była w świetnej kondycji – miękka, wygładzona, rozpromieniona, a po zmyciu makijażu po całym dniu, nawilżona.

Co jest jeszcze ciekawego w kremie Sesderma? Zawiera on innowacyjną postać witaminy C, mianowicie 3-O-Ethyl Ascorbic Acid (etylowany kwas askorbinowy). Nawet poszukując materiałów o niej, zauważyłam, że jest słabo opisana w polskim internecie. Z kilku angielskich stron  oraz strony Topestetic (Nowy C-Vit od Sesdermy) dowiedziałam się, że to nowoczesna, nowa na rynku surowców kosmetycznych bardzo stabilna forma tej witaminy, powoli utleniająca się, odporna na światło. To brzmi dobrze, i co najważniejsze, krem działa.

Dottore C-flush cream RICH Odżywczo przeciwzmarszczkowy krem z witaminą C

Na koniec zostawiłam sobie krem, który u mnie sprawdza się, piszę w czasie teraźniejszym, bo stosuję go nadal, w dni chłodne i wietrzne, a także na noc. Dlaczego? Przede wszystkim za sprawą jego bogatej konsystencji. Krem jest gęsty i zwarty, ale nie tłusty. Pozostawia nawilżającą warstewkę, która w dzień odczuwalnie otula i chroni przed niesprzyjającymi jesiennymi warunkami atmosferycznymi. Fajne jest w nim to, że pomimo cięższej niż w przypadku kremu Mesoestetic czy Sesderma formuły, wchłania się niemal do matu. Jego cięższy kaliber jest więc właściwie odczuwalny, a nie zauważalny w postaci błyszczącego się czoła czy spływającego makijażu. A jak krem działa? Przede wszystkim fantastycznie nawilża, ujędrnia i koi. Po przebudzeniu, gdy stosuję go na noc, twarz jest jasna, wyciszona, wygląda zdrowo, a drobne niedoskonałości są zmniejszone. W ogóle poziom nawilżenia, jaki utrzymuje się podczas stosowania tego kosmetyku to bardzo pozytywne zaskoczenie.

Co jeszcze? W kremie Dottore C-flush Rich witamina C ma postać, podobnie jak w kosmetyku Energy C Mesoestetic, glukozydu askorbylu i stężenie 2%.

Gdybym miała ułożyć ranking kremów z dzisiejszego zestawienia, na pierwszym miejscu pod względem działania i przyjemności stosowania pojawiłby się Energy C od Mesostetic – za to jak pięknie nawilża i rozjaśnia przebarwienia, zaraz potem superodżywczy Dottore C-flush cream Rich, a na trzecim Sesderma o zachwycającym zapachu pomarańczy.

Jestem ciekawa Waszych doświadczeń z kosmetykami z witaminą C. Stosowałyście jakieś serum lub krem, gdzie ta witamina była głównym składnikiem aktywnym? Jak działały na Waszą cerę? Macie ulubiony? Chętnie poznam Wasze typy, polecenia, odkrycia! 🙂

10 komentarzy

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: