Beauty

Buzia bez ściemy. Vol. 2. O olejku, z którym się nie rozstaję :)

Cykl ‚Buzia bez ściemy’ rozpoczął się w sierpniu 2011 roku. Przez te kilka miesięcy intensywnie wdrażałam nową pielęgnację cery, opierającą się głównie na kosmetykach o prostych, naturalnych składach. Ponieważ efekty kuracji przynoszą rezultaty, postanowiłam podzielić się z Wami moimi patentami.

Przypomnę:
mam cerę mieszaną, która od zawsze sprawiała mi problemy: od młodzieńczego trądziku po zaskórniki spowodowane zapychaniem przez kosmetyki. Nie mam cery szczególnie wrażliwej, rzadko zdarzają mi się uczulenia. Moja cera, w strefie T tłusta, z rozszerzonymi porami, na policzkach normalna, ma ogromną tendencję do zapychania. Tak jak pisałam w sierpniu: tradycyjne podkłady, pudry, róże, które zdecydowana większość z Was może stosować z powodzeniem, u mnie powodują po dłuższym stosowaniu wysyp nieprzyjaciół… Bardzo chciałabym móc używać do skóry twarzy tradycyjną kolorówkę i kremy, nie bacząc na składy, niestety rzeczywistość jest bezlitosna.
TU pierwszy post, w którym pokazałam Wam, z czym rozpoczynam walkę z niedoskonałościami: Acne derm [więcej w poście „Acne Derm kontra przebarwienia i zaskórniki„], krem Best i 100% olejek z drzewa herbacianego. Oczywiście do tej trójki dołączyły jeszcze inne produkty, o których sukcesywnie będę pisać.:)
Drzewo herbaciane (Melaleuca alternifolia). Źródło: http://melaleuca.com.pl/tea-tree-oil

Jak się z pewnością domyślacie, dzisiejszym bohaterem jest 100% olejek z drzewa herbacianego (Melaleuca alternifolia).
Buteleczkę olejku kupuję zawsze w internetowej aptece doz.pl, za 7 ml płacę 12 zł.
Bardzo mocno podkreślam kwestię składu: w aptekach bez problemu znajdziecie różne olejki z drzewa herbacianego, zdecydowana większość jednak to mieszanka różnych olejów (tzn. olejek z drzewa + dodatki w postaci np. olejów mineralnych, mogących zapchać pory). Te ‚mieszane’ olejki są o połowę tańsze i większe pojemnościowo. Zwracajcie na to uwagę, żeby nie mieć nie miłej niespodzianki.
Zaufanym olejkiem (jako jedynym 100%, który udało mi się znaleźć) jest australijski olejek dystrybuowany przez polska firmę Melaleuca. Nie jest on testowany na zwierzętach. Ma działanie antyseptyczne, antybakteryjne i przeciwzapalne. Jest silnym środkiem bakterio-, grzybo- i wirusobójczym. Posiada intensywny, świeży, ziołowy zapach. Konsystencja jest wodnista i niezbyt tłusta (przypomina mi suchy olejek Nuxe) Zalecany jest do pielęgnacji i higieny skóry. Należy stosować go w rozcieńczeniu: 5 ml olejku na  100 ml wody.
Mam wrażenie, że ten olejek nie jest szczególnie doceniany, a powinien. Początkowo sama podeszłam do niego sceptycznie. Moje zdanie zmieniło się o 180 stopni, gdy zaczął działać.

Jak go stosuję?

– punktowo, bez rozcieńczania – zamaczam patyczek higieniczny w olejku i dotykam nim niespodzianki. Olejek w ciągu 2 dni gasi miejsca zapalne, zasusza ranki, a krosty, które dopiero nabierają mocy zostają uśpione, aż do całkowitego wchłonięcia się (świetna sprawa przy bolących gulach, które lubią długo siedzieć w skórze).
– rozcieńczony w toniku/hydrolacie – dodaję całą buteleczkę (7 ml) do 200 ml toniku albo hydrolatu. Taką mieszanką przemywam skórę po demakijażu. Zauważyłam, że odkąd używam takiego toniku, krostki pojawiają się sporadycznie, a cera jest wizualnie bardziej czysta, jasna.
– jako dodatek do maseczek – 2 krople olejku to punkt obowiązkowy w maseczce ze spiruliny – skutecznie zabija rybi zapach. Olejek ląduje także w glinkach.
– jako dodatek do oleju w metodzie OCM – pomysł podsunęła mi Fiolka (:*). Przygotowuję sobie osobną mieszankę OCM właśnie z tym olejkiem, wzbogacając ją o kilka kropli olejku.
Olejek stał się moim must have i gdy tylko widzę, że buteleczka się kończy, od razu klikam kolejną (swoją drogą muszę sprawdzić jego stacjonarną dostępność).
Dzięki niemu stan mojej cery poprawił się w znacznym stopniu: wsparł w oczyszczaniu algi i glinki oraz OCM. Największe zasługi jednak ma w działaniu punktowym – żadna maść nie powodowała tak szybkich rezultatów. Serdecznie Wam polecam zainteresowanie się tym olejkiem.:)

Macie doświadczenia z tym produktem? Jakie są Wasze najskuteczniejsze sposoby na likwidowanie zaskórników? P.s. kolejny wpis z serii poświęcę kremowi Acne Derm [edit: wpis już gotowy: „Acne Derm kontra przebarwienia i zaskórniki”].

109 komentarzy

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: