Bioderma Hydrabio i nawilżająca pielęgnacja odwodnionej skóry

Mimo że wypijam co najmniej dwa litry wody dziennie i regularnie dbam o nawilżanie twarzy, kilka razy w ciągu roku odczuwam wysuszenie skóry. Tak jest po lecie, gdy częściej eksponuję cerę na słońcu, w zimie, kiedy zaczyna się okres grzewczy i tak było w obu ciążach, gdy organizmem rządziły hormony. Wówczas podstawowa pielęgnacja okazuje się niewystarczająca i muszę rozszerzać ją o dodatkowe kosmetyki. Mam kilku pewniaków, takich jak, na przykład,krem, serum i maseczka z serii Hydrabio Bioderma, bez których dziś trudno mi sobie wyobrazić kurację kwasami. Ta trójka fantastycznie łagodzi, nawilża, niweluje odstające suche skorki i likwiduje uczucie ściągnięcia. Początkowo dzisiejszy wpis miał być tylko o nich, ale postanowiłam potraktować serię Hydrabio kompleksowo i napisać Wam o wrażeniach ze stosowania również innych kosmetyków z tej serii.

Wpisowi patronuje marka Bioderma, która wyposażyła mnie w pozostałe produkty, których wcześniej nie miałam okazji używać, jak tonik, płyn micelarny czy krem na dzień z SPF 30. Dzięki temu mogę podzielić się z Wami opinią o innych produktach z linii Bioderma Hydrabio i podpowiedzieć, co jest warte szczególnej uwagi.

Zacznę od tego, co już dobrze znam i stosuję, z przerwami, w zależności od potrzeb skóry, od kilku lat, mianowicie od lekkiego kremu Hydrabio Gel – Créme, skoncentrowanego serum Hydrabio Sérum oraz intensywnie nawilżającej maseczki Hydrabio Masque.

Hydrabio Gel – Créme – lekka pielęgnacja stymulująca nawilżanie i blask

Żel – krem posiada nazwę adekwatną do konsystencji, która faktycznie wygląda jak połączenie kremu i żelu. Jest lekka, szybko wchłaniająca się, nadaje się świetnie pod makijaż, również mineralny. Po aplikacji skóra pozostaje odczuwalnie nawilżona i przy tym nie jest lepka ani tłusta. Kosmetyk nie daje też uczucia ściągnięcia, które jest charakterystyczne przy żelowych formułach, i które mnie zazwyczaj powstrzymuje przed kupowaniem tego typu produktów do twarzy. Tutaj na szczęście tego nie ma. Cera jest za to przyjemnie napięta, wygładzona i raczej zmatowiona, a efekt nawilżenia utrzymuje się przez kilka godzin. Gdy stosowałam go podczas kuracji kwasami, zauważyłam, że dobrze radzi sobie z suchymi skórkami – zmiękcza je i „chowa” na parę godzin. Na koniec dodam ważną uwagę – krem jest delikatnie perfumowany. Pachnie pięknie, ale jeśli jesteście nadwrażliwe na zapachowe dodatki, weźcie tę kwestię pod uwagę, a najlepiej poproście o próbkę kosmetyku w aptece. 🙂

Skoncentrowane serum Hydrabio Sérum

Serum ma postać lekkiego żelu, który po nałożeniu na twarz ekspresowo się wchłania i nie pozostawia lepkiej czy tłustej warstwy. Skóra jest zmatowiona i dopiero w dotyku można poznać, że została potraktowana kosmetykiem nawilżającym. Jest miękka, wygładzona i nawodniona. W mojej pielęgnacji serum stanowi wsparcie dla kremu na dzień i na noc, aplikuję je w zależności od potrzeby przed ich nałożeniem, żeby wzmocnić efekt. I faktycznie cera potraktowana duetem serum + krem dostaje nawilżającego kopa. 🙂 Podobnie jak Gel – Créme jest delikatnie perfumowane.

Intensywnie nawilżająca maseczka Hydrabio Masque

Maseczkę bardo polecała mi farmaceutka w aptece, a dodatkowa zniżka pomogła podjąć decyzję. I to był dobry wybór, ponieważ kosmetyk spełnił moje oczekiwania w trudnym okresie przesuszenia skóry na policzkach. Producent zaleca, aby stosować ją w pierwszym tygodniu codziennie na 10 minut, a następnie raz – dwa razy w tygodniu. Tak też uczyniłam, co wyraźnie przełożyło się na kondycję cery. Napięcie i ściągnięcie znikło po dwóch aplikacjach i właściwie już nie wróciło, kiedy regularnie stosowałam ją co tydzień podczas wieczornego sobotniego SPA. W moim odczuciu, to najsilniej działający pod kątem nawilżającym kosmetyk z serii Hydrabio.

To na tyle, jeśli chodzi o produkty, które znam od dawna i do których regularnie wracam. Od pewnego czasu doświadczenia z linią Hydrabio poszerzyłam o kolejne trzy kosmetyki: nawilżający krem rozświetlający Hydrabio Perfecteur SPF 30, tonik Hydrabio Tonique oraz płyn micelarny Hydrabio H2O.

Nawilżający krem rozświetlający Hydrabio Perfecteur SPF 30

Zanim nie otrzymałam propozycji współpracy z marką Bioderma, nie miałam pojęcia o istnieniu tego kremu, a szkoda, bo właściwie zdetronizował w mojej pielęgnacji Gel – Créme. Dlaczego? Przede wszystkim za efekt, jaki pozostawia na skórze – zdrowej, wypoczętej i rozświetlonej (ale nie za pomocą błyszczących drobinek) cery. Krem posiada całkiem treściwą formułę i delikatnie perłowy kolor, który przekłada się na wspomniany rezultat na twarzy. Kosmetyk posiada filtr SPF 30, dlatego u mnie funkcjonuje wyłącznie jako produkt na dzień, pod makijaż, natomiast Gel – Créme przesunęłam do wieczornej pielęgnacji. Z uwagi na ochronę przeciwsłoneczną i ewentualne bielenie, które pojawia się przy nadmiarze, nakładam ilość jednej pompki na całą twarz i szyję. Ten aspekt przekłada się bezpośrednio na wydajność. A jak z nawilżeniem? Jest na odpowiednim dla kremu nad dzień poziomie. Daje uczucie nawodnienie skóry, wygładza i delikatnie zmiękcza. Treściwa konsystencja sprawia wrażenie otulenia. Za rozświetlający efekt i tę odżywczą formułę polubiłam go trochę bardziej niż wspomniany na początku wpisu Gel – Créme.

Tonik Hydrabio Tonique

Czasem odnoszę wrażenie, że toniki są niedocenianymi kosmetykami, pomijanymi w pielęgnacji, a tak nie powinno być, ponieważ one też mają swoją ważną rolę. Tonik stanowi jeden z etapów nawilżania, reguluje wskaźnik PH, minimalizuje podrażnienia i ułatwia wchłanianie kosmetyków aplikowanych po nim. To tylko kilka z listy funkcji. Hydrabio Tonique, w mojej ocenie, ma pozytywny wpływ na kondycję mojej skóry. Stosuję go rano, do przemycia skóry po śnie oraz wieczorem po demakijażu. Jaki efekt daje? Odświeżonej, nawodnionej i ukojonej skóry, łagodzi też delikatne podrażnienia i zaczerwienienia. Kosmetyk niepozorny, ale dający odczuwalny komfort w pielęgnacji.

Płyn micelarny Hydrabio H2O

Dotąd numerem jeden wśród płynów micelarnych Biodermy był różowy Sensibio H2O i długo nie zamieniałam go na inny. Po przetestowaniu niebieskiego brata Hydrabio H2O okazało się, że niepotrzebnie obawiałam się zmiany. Są bardzo zbliżone pod kątem działania – oba świetnie radzą sobie ze zmyciem kosmetyków z twarzy i niezbyt mocnego makijażu oczu (nadal uważam, że mocny makijaż mimo wszystko lepiej usuwać płynem dwufazowym), oba są łagodne, nie podrażniają ani nie wysuszają cery i żaden z nim nie pozostawia lepkiej warstwy. Różnią się chyba tylko zapachem. Hydrabio H2O, podobnie jak reszta produktów w linii, jest delikatnie perfumowany.

W linii Hydrabio znajdziecie również, między innymi, mleczko do demakijażu, złuszczający krem – peeling i jeszcze trzy inne kremy nawilżające. Jest więc w czym wybierać, jeśli ta seria zainteresuje Was. Jeśli chodzi natomiast o powyższe produkty, to, moim zdaniem, warto wziąć pod uwagę maseczkę, serum i płyn micelarny. Zdecydowanie wyróżniają się działaniem spośród sprawdzonej szóstki. ♥

Jestem ciekawa, czy miałyście okazję używać linii Hydrabio i jakie są Wasze wrażenia z działania tych kosmetyków? Spełniły Wasze oczekiwania i pomogły odwodnionej skórze? Dajcie znać! 🙂

30 thoughts on “Bioderma Hydrabio i nawilżająca pielęgnacja odwodnionej skóry

  1. Jak możesz być kilka lat fanką żelo-kremu ,skoro on jest w sprzedaży od może góra dwóch lat? Wcześniej Bioderma miała zupelnie inne formuły w lini Hydrabio. Wiem ,bo ja naprawdę używam tych kosmetyków od kilku lat.

  2. Hydrabio to moja ulubiona linia marki<3 aktualnie stosuję płyn micelarny, krem Perfecteur, peeling i maseczkę. Serum się skończyło, ale planuję zakup kolejnego opakowania, bo świetnie się sprawdza 😉

  3. Wcześniej miałaś trochę inny szablon na bloga. Też był złoty i bardziej minimalistyczny. Bardzo przypadł mi do gustu. Można wiedzieć skąd był?
    Co do toników to do tej pory nie mogę znaleźć ulubionego. Do tej pory wszystkie zostawiały lepką warstwę. Chyba kupię po prostu Uriage

  4. Znam, znam, a jakże ale Sensibio jeszcze lepiej, jakoś tak bardziej mi podpasowała. Z Hydrabio kojarzę peeling gommage, całkiem nieźle złuszczał i nie podrażniał – mam cerę suchą i wrażliwą z kilkoma naczynkami.

      1. ja też najbardziej lubię płyn micelarny 🙂 Nigdzie się z nim nie rozstaję, nawet teraz jak jechałam na wakacje to kupiłam takie świetne opakowanie idealne do podróży 100 ml w aptece Melissa, duża wygoda, bo jednak większe opakowanie dużo miejsca zajmuje. 🙂

      1. Pauline, woda, o której piszesz to prawdopodobnie Hydrabio Eau de soin – kojąca mgiełka SPF 30. Bazuje na wodzie oczyszczonej, zbliżonej do tej, którą mamy w naszej skórze, dlatego cechuje się wysoką tolerancją. Niestety nie ma jej w Polsce, a szkoda, bo chętnie wypróbowałabym ją. 🙂

  5. Nawet nie wiedziałam, że ta linia ma tyle kosmetyków :O Znam tylko płyn micelarny, bo parę razy udało mi się go kupić w promocji w aptece i była zadowolona.

      1. Ja miałam tak samo, poznałam te kosmetyki, kiedy była na nie promocja w aptece Melissa i zdecydowałam się, żeby je zamówić. Nie żałuję, super nawilżają moją skórę.

  6. Dla mnie krem Legere to wybawienie w czasie stosowania kwasów, jest leciutki, ale super odżywia. Miałam małą maskarę na policzkach po glikolowym, a po kilku dniach zmiany złagodziły się i zjaśniały z czerwonych na jasno różowe. Kupuję go od tamtej pory regularnie.

Dodaj komentarz