Inspiracje Pielęgnacja

Bezkremowe noce Dr. Hauschki – pielęgnacja bez kremu na noc?

Bezkremowe beztłuszczowe noce Dr Hauschka

Bezkremowe, a raczej beztłuszczowe noce to metoda pielęgnacji nocnej zasadniczo różniąca się od tego, co jest obecnie lansowane przez koncerny kosmetyczne, kosmetyczki czy dermatologów. Dla mnie samej idea pielęgnacji nocnej bez kremu okazała się bardzo pozytywnym doświadczeniem z perspektywy stanu skóry.

Kto stoi za koncepcją beztłuszczowych nocy?

Pomysł na pominięcie w pielęgnacji nocnej kosmetyku zawierającego w składzie olej był duet: Dr. Rudolf Hauschka i Elisabeth Sigmund, współtwórcy oraz osoby nadające kierunek rozwoju marki. Ich podejście do pielęgnacji jest dość rewolucyjne, dlatego uważam, że warto przybliżyć ich sylwetki: zainteresowania, wykształcenie i wyznawaną filozofię.

Dr. Hauschka studiował chemię, farmakologię, anatomię i psychiatrię. Opracował metodę uzyskiwania wyciągów roślinnych z zastosowaniem procesu rytmizacji do stabilizacji ekstraktów roślinnych. Był zwolennikem holistycznego spojrzenia na człowieka, jego leczenie i sposób pielęgnacji skóry, a także prekursorem myślenia ekologicznego oraz zrównoważonego rozwoju.

Elisabeth Sigmund studiowała medycynę, a następnie kosmetologię. Założyła własny instytut kosmetyczny i rozpoczęła pracę nad własną serią kosmetyków. Wraz z Rudolfem Hauschką stworzyła absolutnie nowatorskie jak na owe czasy całkowicie naturalne produkty.

Na jakim założeniu opiera się idea beztłuszczowych nocy?

Idea pielęgnacji marki Dr. Hauschka wspiera naturalny rytm pracy skóry – rytm nocy i dnia, pór roku i wszystkich zmian, jakie podczas nich zachodzą. Twórca marki wierzył, że skóra z natury wie, jak o siebie zadbać i jak się odnawiać, a kosmetyki nie powinny jej w tym wyręczać. Niestosowanie kremu na noc ma pomóc zapewnić jej właściwą równowagę – przyzwyczaić do wytwarzania naturalnej warstewki ochronnej, odblokować pory, pozbyć się toksyn nagromadzonych w ciągu dnia. Po prostu pobudzić naturalne siły skóry do działania.

To podejście znacząco różni się od obecnie panującego przeświadczenia o tym, że to właśnie nocą skóra jest najbardziej podatna na składniki aktywne pochodzące z kremów. Że podczas snu regeneruje się najlepiej w towarzystwie odżywczego, treściwego kosmetyku. Jest odmienne, na przykład, od podejścia Adiny Grigore, autorki książki Szczęśliwa skóra. Domowy program naturalnej EKOpielęgnacji, która poleca smarowanie twarzy na noc olejem kokosowym.

Na czym polega pielęgnacja bez kremu na noc?

Pielęgnacja zaczyna się właściwie już w trakcie dnia, gdy o skórę – jej ochronę i nawilżenie powinien zadbać krem dopasowany do jej potrzeb. Drugi etap, ten kluczowy dla metody, to oczyszczanie – dokładne, ale też na tyle delikatne, żeby cery nie podrażnić. Po zmyciu makijażu i innych zanieczyszczeń skórę albo pozostawiamy bez nakładania kolejnych kosmetyków albo stosujemy lekki produkt bez dodatku oleju, na przykład, serum oparte na kwasie hialuronowym, hydrolacie i roślinnych ekstraktach.

Bezkremowe beztłuszczowe noce Dr Hauschka

Jak bezkremowe noce wyglądają u mnie?

O idei bezkremowych nocy dowiedziałam się parę lat temu z książeczki, którą farmaceutka dołączyła do zakupów w aptece. Wówczas nie zainteresowała mnie na tyle, żeby wypróbować ją na sobie. Ostatnio jednak pomysł wrócił, całkiem nieplanowanie. Niecałe dwa miesiące temu skończyło się moje serum Isana z kwasem salicylowym (pisałam o nim w poście: Pielęgnacyjne 3xTAK!), a że pod ręką nie miałam innego zaufanego kremu, wieczorną pielęgnację zaczynałam od oczyszczania a kończyłam spryskiwaniem twarzy mgiełką. Obawiałam się, że to nie wystarczy, że skończę z przesuszoną  skórą i będę ratowała się tłustymi kremami. Nic takiego jednak nie wydarzyło się – skóra była promienna i uspokojona. Przez chwilę nie odczuwałam ściągnięcia czy innych nieprzyjemnych, możliwych rezultatów odstawienia kremu. I wtedy przypomniałam sobie o beztłuszczowych nocach dr. Hauschki.

Po około dwóch tygodniach od rozpoczęcia nowej pielęgnacji zauważyłam, że skóra o poranku była mocniej niż dotąd przetłuszczona w strefie T. Częściej musiałam aplikować puder, a pod makijaż bazę matującą. Byłam świadoma, że taki może być efekt nowego podejścia w dbaniu o skórę, dlatego nie zraziłam się i postanowiłam przeczekać. Pod koniec miesiąca błyszczenie odrobinę się uregulowało się i skóra powoli zaczynała przypominać mieszaną. Natomiast obecnie bardzo blisko jej do normalnej, takiej, która nie ma większego problemu z nadprodukcją sebum. Rewelacja!

Mój plan dbania o skórę zgodny z beztłuszczową pielęgnacją wieczorną:
  • Krem na dzień: Cera Plus Solutions do skóry odwodnionej (lub wersja do cery naczynkowej).
  • Demakijaż: płyn micelarny Tołpa, Resibo, Sylveco lub Bioderma, następnie delikatny żel bez SLS, na przykład, kremowy żel do twarzy Lirene, żel Sylveco lub żel – krem oczyszczający Ideal Soft L’Oreal.
  • Tonizacja: mgiełka nawilżająca Sensitive Vegetal Ives Rocher (pisałam o niej w poście: Jak rozjaśnić podkład? Nowości w makijażu i pielęgnacji) lub tonik normalizujący Tołpa.

W ofercie marki znajdują się kosmetyki do beztłuszczowej pielęgnacji nocnej. Ja jeszcze nie miałam okazji ich próbować.

Czy bezkremowe noce są odpowiednie dla cery wrażliwej, suchej, dojrzałej lub trądzikowej?

Koncepcja Dr. Hauschki dotycząca rytmów dnia dotyczy każdego rodzaju cery. Wg tej idei z odpowiedniej pielęgnacji dziennej, czyli nawilżających toników, żeli oraz kremów i ser bogatych w składniki odżywcze (niekoniecznie treściwych pod kątem konsystencji) cera bierze tyle, ile potrzebuje. Wieczorem natomiast jest czas na odpowczynek i uruchomienie wewnętrznych sił tkwiących w skórze.

Zalety i wady beztłuszczowych nocy

Największe korzyści widzę w kondycji skóry, szczególnie w kwestii produkcji sebum. Cera jest uspokojona, przetłuszcza się w minimalnym stopniu i, mimo, że nie stosuję w tej chwili żadnych kosmetyków na bazie kwasów, pojawia się mniej nowych wyprysków. Sama pielęgnacja jest też szybsza, bo jednak wklepywanie kremu trwa dłużej niż spryskanie twarzy mgiełką lub tonikiem. Nie muszę też czekać aż krem się wchłonie, zanim położę się do łóżka.

Jeśli chodzi o wady to trudno jest mi wskazać na jakąś o ciężkim kalibrze. Może jedynie wspomniana kwestia pielęgnacji kwasami. Kremy z nimi w składzie często zawierają oleje, a dla mojej cery kuracja kwasowa jest ważna, ponieważ pozwala uporać się z przebarwieniami. Bezkremowe noce utrudniają stosowanie kremowych kosmetyków z kwasami. Jedynym wyjściem są bezolejowe sera, peelingi i toniki, do których wrócę jesienią.

Bezkremowe beztłuszczowe noce Dr Hauschka 0

Koncepcja beztłuszczowych nocy jest dość odważna, a dla niektórych z Was pewnie rewolucyjna i z pewnością nie zyska większej popularności, ale to nie znaczy, że nie warto jej wypróbować. U mnie ten sposób dbania o twarz sprawdził się i zamierzam go kontynuować przez najbliższy czas. Widzę pozytywne efekty takiej pielęgnacji w postaci lepszego wyglądu i kondycji cery. Poza tym ta metoda wydaje się szybsza, co wieczorem doceniam jeszcze bardziej. 🙂

Jestem ciekawa czy słyszałyście o filozofii Dr. Hauschki, o beztłuszczowych nocach? Miałyście może okazję używać kosmetyków tej marki? Co sądzicie o takim minimalistycznym podejściu do pielęgnacji skóry wieczorem?

Wpisy, które mogą Ci się podobać

24 komentarze

  • Odpowiedz umieram 6 kwietnia 2017 o 07:36

    Mnie ciekawi jak ta metoda sie ma do sprzedazy produktow pielegnacyjnych, makijazu itp. Dr Hauschki. Do tej pory nigdy nie slyszalam, ze opracowal on taka metode, ale za to widzialam i slyszalam o kosmetykach noszacych jego nazwisko…
    Chyba bede musiala wiecej informacji poszukac. Temat jest dla mnie bardzo interesujacy od kiedy sie okazalo, ze nie tylko mam skore mieszana, tradzik dorosly i slabe naczynka, ale takze jako dziecko mialam odmrozaona twarz i teraz za to place…

  • Odpowiedz Jak dbam o cerę jesienią i zimą? Kosmetyki i zasady pielęgnacji • IdaliaStyle.pl 17 listopada 2016 o 10:11

    […] Bezkremowe noce dr Hauschki – pielęgnacja bez kremu na noc? […]

  • Odpowiedz Goch. 7 czerwca 2016 o 18:19

    Ja wieczorem myję twarz mydłem zawierającym węgiel aktywny z The Secret Soap Store i nie nakładam niczego na twarz (zimą raz w tygodniu nakładałam Acnederm). Rano w ogóle się nie świecę mimo, że mam, a raczej miałam skórę mieszaną skłonną do niedoskonałości. Teraz moja skóra jest normalna, nawet zbliżający się okres nie jest w stanie wywołać na niej żadnych nieprzyjemnych niespodzianek.

  • Odpowiedz Chocolade 31 maja 2016 o 20:01

    Nie nakładam kremów na noc, bo absolutnie wszystkie mnie zapychają, za to uwielbiam olejować cerę przed snem – jestem więc mimo wszystko zaprzeczeniem tezy bezkremowych nocy 😉

  • Odpowiedz Sylwia 28 maja 2016 o 15:26

    Już w zeszłym roku zauważyłam, że moja cera lubi minimum kosmetyczne, gdy tylko robi się cieplej i po lecie bez makijażu i nadmiaru pielęgnacji jest po prostu duuużo ładniejsza, jedynie zimą potrzebuję czegoś kremowego wieczorem, ale żeby w ogóle nie nakładać kremu to było jakieś dziwne… n cóż jestem ciekawa, zaczęłam wczoraj bezkremowe noce (ale nie bez nawilżenia 🙂
    Poczekamy zobaczymy

  • Odpowiedz Agnieszka Zięba 27 maja 2016 o 10:42

    Świetny, interesujący wpis. Podoba mi się, że poruszasz tematy pielęgnacji od strony metod, bo to daje o wiele więcej niż samo pokazywanie kosmetyków.
    Bardzo ciekawy sposób pielęgnacji, ja go do tej pory stosowałam intuicyjnie, nie mając pojęcia, że Dr. Hauschka coś takiego opracował. Zgłębię temat, bo mnie zaintrygowałaś.

  • Odpowiedz Dorota 27 maja 2016 o 09:34

    Bardzo ciekawy post! Ja nie stosuję kremow na noc, jedynie raz na jakis czas maske na noc Origins. Nigdy nie moglam znalezc dobrego dla mnie kremu, i mialam wrazenie ze im mniej na skórę poloze tym lepiej ona wyglada i reaguje. Moge wiec powiedziec, ze mimo iz o teorii nic nie wiedzialam, nieswiadomie stosuje ja od dawna:)

  • Odpowiedz Akasza 26 maja 2016 o 14:06

    Zawsze jak mam jakiś nagły wysyp na twarzy na noc nie stosuję żadnego kremu i rano cera wygląda dużo lepiej. Nie wiedziałam że może mieć to aż taki pozytywny wpływ na dłuższą metę, z chęcią wypróbuję 🙂

  • Odpowiedz buziaki 26 maja 2016 o 11:03

    Zawsze można wszystko połączyć, czyli robić bezkremowe noce na zmianę z nocami kremowymi z kwasami :).

  • Odpowiedz Kosmetyczny Fronesis 26 maja 2016 o 09:05

    Chyba zupełnie nieświadomie korzystam z tej metody 🙂 Od jakiegoś czasu na noc stosuję tonik z kwasami lub beztłuszczowe serum. Mojej skórze taka pielęgnacja całkowicie odpowiada. Bardzo ciekawy post. Z pewnością zagłębię się w ten temat :-*

  • Odpowiedz Cosmetics Freak 25 maja 2016 o 21:12

    O filozofii nie słyszałam, ale często zdarza mi się nie nakładać nic na twarz na noc. Ot, z pośpiechu 😉

  • Odpowiedz kosmetykiwmoimswiecie 25 maja 2016 o 21:04

    Ja już od dawna z tej metody korzystam i jestem zadowolona 🙂 sama do tego doszłam bez pomocy Panów.
    Pozdrawiam

  • Odpowiedz Kristi 25 maja 2016 o 20:50

    Czytałam kiedyś u innej blogerki post o stosowaniu minimalnej pielęgnacji i sama wtedy mocno ograniczyłam swoją, w tym właśnie nie używałam kremu ani olejku na noc (tylko żel aloesowy). Nie było to tak nazwane jak u Ciebie, ani nie było sprecyzowanej idei tej pielęgnacji, muszę jednak przyznać, że działa to fajnie. To były czasy sprzed używania toników, a widzę że dzięki nim cera ładnie się uspokoiła, myślę więc, że znowu spróbuję.
    Co do pielęgnacji kwasami, myślę o zastosowaniu toniku z kwasem PHA, wykonanego samodzielnie z półproduktów. Tonik z BHA (miałam z Biochemii Urody) niestety nie nadaje się do takiej pielęgnacji, wysusza moją cerę tak bardzo, że moja skóra potrzebuje trochę olei. Stosowałaś kwasy PHA? Jeśli tak , to co o nich myślisz?

  • Odpowiedz Justyna wiśniewska 25 maja 2016 o 20:30

    Ja nie słyszałam ale od dawna to stosuje 😉 Głównie dlatego, ze moja buzia ma teraz istne piekło więć tylko ją pielęgnuje i daję mgiełkę 😉 żaden krem bo się boję że pogorszę jej stan 😉

  • Odpowiedz emi 25 maja 2016 o 20:20

    Kiedyś już slyszalam o takim detoksie dla skóry np raz w tygodniu. Ja mam skórę z tendencją do przesuszania i na noc często stosuje oleje lub kremy Sulveco z betulina. Dlatego taka zmiana bylaby wrecz rewolucyjna alr kto wie może warto. Pomyślę poczytam i może przeprowadze eksperyment.

  • Odpowiedz Magda (feminine) 25 maja 2016 o 19:56

    Koncepcja ciekawa, ale raczej nie dla mnie. Ja bym nie zasnęła bez nawilżenia (albo mi się tak wydaje) 😉 Ale nie będę próbować 🙂

  • Odpowiedz K. 25 maja 2016 o 19:46

    Ciekawostka. 😉 Producenci kremów nie są pewnie przekonani co do tej metody. Mam ostatnio spore problemy z przetłuszczaniem się skóry i szukam innych produktów- a może warto po prostu kilka odstawić? 🙂

  • Odpowiedz Vis 25 maja 2016 o 18:29

    Ja mam i tak skórę o niewielkich potrzebach więc robię sobie pielęgnację na przemian – dwie noce nie nakładam nic lub tylko krem nawilżający na glicerynie, a na przykład na trzecią nakładam odrobinę olejku migdałowego na całą twarz 🙂

  • Odpowiedz Ewelina Sypień 25 maja 2016 o 18:09

    A ja raz na jakiś czas robię sobie takie noce, oczyszczam twarz i zostawiam ją ” w spokoju „. Czy zauważyłam jakąś różnicę ? Trudno powiedzieć, ponieważ nie zdarza mi się to często, poza tym nie stosuję takiej metody kilka dni pod rząd, po prostu daję ” odetchnąć ” mojej skórze i tyle. Po tym poście chyba jednak przetestuję ten sposób pielęgnacji, może i u mnie się to sprawdzi 🙂

  • Odpowiedz Klaudia 25 maja 2016 o 18:06

    O proszę. Nigdy nie kremowałam na noc twarzy, bo miałam skórę najpierw tłustą, a obecnie mieszaną i uznaję, że po prostu nie ma takiej potrzeby, ale nie sądziłam, że istnieje takie podejście do pielęgnacji i to proponowane przez Hauschkę. Bo przecież zawsze trzeba było mieć krem na dzień i na noc, a najlepiej jeszcze jakiś pomiędzy i nawilżać, natłuszczać i jeszcze raz nawilżać 😛 najlepiej samemu obserwować skórę twarzy 😉

  • Odpowiedz Bogusława 25 maja 2016 o 17:52

    Słyszałam o bezkremowych nocach, ale nie wiedziałam czyja to konkretnie filozofia. I nieraz nie smaruję buzi na noc i nie zaobserwowałam żadnych negatywnych skutków;p

  • Odpowiedz Karolina 25 maja 2016 o 17:50

    ja czesto korzystam z tej metody i polecam:)

  • Odpowiedz Ania 25 maja 2016 o 17:13

    Słyszałam o bezkremowych, tudzież beztłuszczowych nocach i w zeszłym roku zrezygnowałam z używania kremów. Na początku również budziłam z delikatną tłuszczową warstwą na czole, co było dla mnie nie małym zaskoczeniem z racji posiadania suchej skóry. Po pewnym czasie jednak to się unormowało, a skóra wygląda zdecydowanie lepiej. Wieczorem po oczyszczeniu twarzy używam tylko toników kwasowych albo serum. Kremy stały mi się totalnie zbędne (chyba, że z filtrem, ale to i tak na dzień 😉 ).

  • Odpowiedz Cammy 25 maja 2016 o 16:56

    Kiedyś coś tam słyszałam o podejściu dr Hauschki do pielęgnacji, nigdy jednak za bardzo się w temat nie zagłębiałam. Na jesień planuję rozpoczęcie kuracji z serum na bazie kwasu i akurat wyszłaby z tego taka beztłuszczowa wieczorna pielęgnacja 🙂

  • Dodaj komentarz