7 życzeń na mojej wiosennej wishliście

Patrząc na liczbę notatników, notesów i organizerów można powiedzieć, że jestem listomaniaczką. Listy papierowe czy kreatory na smarfona – forma nie ma większego znaczenia. Listy spisuję praktycznie na każdym kroku i przy każdej okazji. Lubię cały proces tworzenia, bo lubię poczucie zorganizowania, przewidywalności, tego, że dobrze zaplanowałam dzień czy poszczególne czynności. O sposobach na efektywne planowanie pojawi się wkrótce osobny wpis, a dziś, tak w ramach weekendowego rozluźnienia spowodowanego piękną pogodą (nareszcie!), podzielę się wiosenną listą życzeń. Poza tym zbliżają się moje urodziny, więc… same rozumiecie.:)

1. Białe Conversy i beżowe baleriny

Jeśli chodzi o buty na okres wiosenno – letni to jestem wierna jasnym kolorom. Właściwie podczas ciepłych miesięcy noszę na stopach wyłącznie biel lub beż. Kolor to jedno, wygoda to drugie. Na co dzień preferuję niski obcas, który pozwala wygodnie spacerować i szybko przemieszczać się pomiędzy miejscami. Białe conversy i beżowe baleriny są więc wyborem podyktowanym z jednej strony oczekiwaniami estetycznymi, z drugiej komfortem. Martwi mnie tylko jedna rzecz – o ile z pierwszymi problemu nie będzie, o tyle za baletkami pewnie naszukam się kilka tygodni. Trudno znaleźć takie, które nie wyglądają jak kapcie i które nie są jednocześnie są zbyt ozdobne. Jeśli w najbliższym czasie nic interesującego nie znajdę, rozważę zakup melissek. Macie je w swoich szafach? Polecacie? Bo ja wciąż waham się, czy zakup butów z gumy to decyzja dobra dla zdrowia stóp.

2. Woda perfumowana Tokyo Smile Masaki Matsushima

Zakochałam się w tym zapachu niedługo po tym, jak pojawił się w sprzedaży. Podczas zakupów w jednej z sieciowych perfumerii dostałam próbkę i przepadłam. Akurat panowały intensywne upały, a jak pewnie same dobrze wiecie, niewiele zapachów w takich momentach jest do przełknięcia. Tokyo Smile wpisał się jednak w skrajną pogodę znakomicie. Słodko – gorzki, z wyraźną nutą grejpfruta i brzoskwini, lekko musujący, momentami świeży niczym morska woda. W każdym razie na mojej skórze rozwija się bardzo ciekawie, jest wielowymiarowy. Poza tym wydaje mi się, że nie jest zbyt popularny, jak na przykład, I Love Love Moschino, którym, gdy tylko zrobi się ciepło, potrafi pachnieć kilka kobiet w moim otoczeniu. To kolejny powód, by nabyć flakonik.:) A czym Wy będziecie pachniały w okresie wiosenno – letnim?

3. Kosmetyki Biolaven

Nie wiem, czy wiecie, ale marka Sylveco wypuściła niedawno nową linię kosmetyków. Biolaven, bo tak się nazywa, bazuje na dwóch składnikach roślinnych, charakterystycznych dla rejonu francuskiej Prowansji: olejku eterycznym z lawendy i oleju z pestek winogron. Wprawdzie nie przepadam za zapachem tej rośliny, ale jeśli kosmetyki będą wpływały na moją skórę tak dobrze jak podstawowa linia marki to jestem gotowa zawrzeć lawendowe porozumienie.:) W oko wpadł mi szczególnie balsam do ciała, płyn micelarny i kremy do twarzy.

4. Szczotka do szczotkowania ciała na sucho

O licznych korzyściach, jakie daje szczotkowanie ciała na sucho pisałam w TYM poście. Jeśli szukacie w miarę szybkiego sposobu na doprowadzenie skóry do ładnego i zdrowego wyglądu przed latem oraz chcecie poddać ciało detoksykacji  to koniecznie zajrzyjcie. Kluczowym w tej metodzie jest dobór szczotki. Włosie mojej, wysłużone przez masowanie ciała balsamami ujędrniającymi (wtedy o szczotkowaniu nie słyszałam) nabrało miękkości i w masowaniu na sucho spisuje się całkiem nieźle. Problemem jest jednak jej budowa. Szeroki sznurek powoduje, że szczotka niewygodnie leży w dłoni i nierzadko z niej spada. Lubię wygodne rozwiązania, dlatego muszę pomyśleć o kupieniu nowej. Miało paść ponownie na The Body Shop, lecz chyba skieruję się ku innym. Pod wpisem podpowiadałyście, za czym warto się rozglądać, ale jeśli macie jeszcze jakieś pomysły to chętnie poczytam.:)

5. Książka Marty Dymek Jadłonomia. Kuchnia roślinna

Po wielu miesiącach stosowania diety paleo zaskoczeniem było dla mnie, jak z dnia na dzień całkowicie odrzuciło mnie od mięsa. I nie, nie był to moment, gdy za sprawą rosnącego małego człowieczka w moim organizmie zaczęła się burza hormonów. Niechęć pojawiła się wcześniej i tylko pogłębiła się wraz z pierwszymi miesiącami ciąży. „Nic na siłę” – powiedziałam sobie. Postanowiłam słuchać swojego ciała i, co za tym idzie, przeorganizować kuchnię. Swoje kroki skierowałam ku wegetariańskim i wegańskim blogom. Przewertowałam kilka, lecz na stałe zagościłam tylko na jednym, mianowicie u Marty, autorki Jadłonomii. Jestem pełna podziwu, jak niesamowite potrawy potrafi wyczarować wyłącznie z roślin. Można powiedzieć, że dzięki Marcie na nowo odkryłam gotowanie: poznałam masę przypraw, o których dotąd nie miałam pojęcia i przede wszystkim otworzyłam się na nowe połączenia smakowe. W pewnym momencie blog przestał mi wystarczać, dlatego z radością przyjęłam wiadomość o wydawanej książce. Już nie mogę się doczekać, gdy w końcu ją dorwę!

6. Strój do ćwiczeń

Latem planuję powrót do regularnej aktywności fizycznej, która pozwoli mi wrócić do formy sprzed ciąży. Wprawdzie obecnie nie rezygnuję z systematycznego ruchu i intensywnie realizuję wyzwanie pilatesowe, ale jakby nie patrzeć to tylko delikatnie rozciąganie się, a ja lubię porządnie się spocić (na przykład, z kanałem Fitness Blender na YT). Do ćwiczeń chcę dodatkowo zmotywować się ładnym strojem. Najlepiej takim z energetycznymi, neonowymi elementami. Dotąd wybierałam pośród marek własnych Decathlonu albo sportowej linii Lidla. Teraz mam ochotę wypróbować ubrania Adidasa lub Nike. Macie porównanie, jeśli chodzi o jakość wykonania i wygodę noszenia pomiędzy tymi markami? Warto inwestować?

7. Podręczny kalendarz

O ile notesów i notatników mam w bród to brakuje mi papierowego kalendarza. Nie jestem pewna, czy kupowanie go w kwietniu ma większy sens, ale zaryzykuję. Właściwie noszę się z jego zakupem od grudnia, lecz dotąd nie znalazłam nic interesującego. Czyżbym źle szukała? 🙂 Mimo, że moim głównym centrum zarządzania jest obecnie całkiem nieźle spisujący się kalendarz w komórce to wciąż odczuwam brak porządnego papierowego notatnika z datami, w którym mogłabym chronologiczne zapisywać istotne wydarzenia. Lubię gadżety i nowinki technologiczne, jednak nic tak naprawdę nie zastąpi klasycznej formy pisanej (takie cechy jak zapach tuszu i papieru czy faktura kartek są nie do podrobienia). Czego dokładnie szukam? Chciałabym kalendarz formatu zeszytowego, z wglądem w cały tydzień na dwóch stronach, z jasnym drukiem, dobrej jakości kartkami i ze sporą ilością miejsca na notowanie przy każdym dniu. Ideałem byłaby obszerna, osobna część na zapiski z tyłu notatnika. Ważna jest też okładka (najlepiej twarda, ale w miękkim materiale) i spięcie kartek – preferuję kartki sklejane, nie lubię kółek. Macie pomysł, gdzie taki znaleźć? 🙂

Jak jest u Was, jeśli chodzi o spisywanie list? Są na porządku dziennym czy stosujecie inne sposoby na planowanie? Jestem ciekawa, co znalazło się na Waszych listach życzeń na wiosnę.:)

Wpisy, które mogą Ci się podobać

68 komentarzy

  • Odpowiedz Joanna 27 maja 2015 o 06:11

    Jadłonomia w formie papierowej niestety dużo gorsza niż jej blog-ładna owszem, ale niedopracowana

  • Odpowiedz Dress Your Face 26 maja 2015 o 19:55

    Marzą mi się białe conversy, ale za każdym razem pojawia się myśl – ale czy naprawdę trzeba wydawać tyle kasy na trampki? Boję się, że płaci się tylko za firmę…

  • Odpowiedz Fitchella Blog 22 kwietnia 2015 o 06:12

    Też myślałam o tej szczotce do ciała, czytałam o tym na blogu blogu Aliny. Polecasz jakąś? 😉

  • Odpowiedz PaniPistacja 17 kwietnia 2015 o 19:16

    Też chciałabym mieć conversy, ale jakoś zawsze szkoda mi tych 200zł na trampki, ratuje się innymi tanimi ale wiem, że to nie to samo 🙂 Kiedyś na pewno kupię:) Beżowe melisski(podobne do tych z kolażu) kupiłam niedawno i jestem bardzo zadowolona. Są bardzo wygodne a ja mam problem zawsze w butach z palcami i dużym paluchem który zawijam do góry. W melisach moje palce mają bardzo wygodnie 🙂 Nie nosiłam ich jakoś super długo (mam dwie pary jedne podkrada mi mama i jest bardzo, bardzo zadowolona) i jedne(beżowe) niestety mnie otarły, nie jakoś dramatycznie ale zawsze. Mimo wszytko polecam. Jasne buty z gumy zawsze łatwiej wyczyścić 🙂

  • Odpowiedz ona 16 kwietnia 2015 o 22:40

    W zeszłym roku miałam zajawkę na białe Conversy, niestety jak ktoś zaznaczył wyżej: nieważne po ile, brudzą się tak samo 🙂 a szybko się brudzą. Jako, że nie lubię brudnych butów, po prostu je prałam. .. Po roku w krótkich lekko puścił mi przy klej z boku, natomiast w całych białych, wysokich, które mam nieco dłużej, gumowe logo z boku oraz z tyłu na podeszwie zrobiło się żółte 🙁 Jest mi szkoda, mimo to uważam, że to i tak dobry wynik, gdyż uwielbiałam je nosić praktycznie nieustannie 🙂
    Z cielistymi balerinkami nie mam dobrych wspomnień, niestety jak szukałam, to ładne były wykonane z beznadziejnych materiałów, z kolei dobre jakościowo nijak nie mogły wpaść mi w oko… Melisski też przerabiałam… Gumowe buty są bardzo trwałe i raczej dobrze je wspominam, miałam ażurowe, pokryte zamszem, on akurat powycierał się po jakimś czasie, gdyby nie to buty posłużyłyby mi dużo dłużej. Na ich miejsce kupiłam baleriny Hunter, jednak w użytkowaniu okazały się lekko przyluźne i na tym moja przygoda z nimi się skończyła. ..
    Od zeszłego roku królują w moich upodobaniach trampki slip-on, wiem, ze to lato również będzie należało do nich, więc poszukuję na ten sezon wymarzonych: a jakże- białych 🙂

  • Odpowiedz Magdalena K 16 kwietnia 2015 o 19:38

    Kosmetyki z linii Biolaven zdecydowanie pachną winogronami, lawenda jak dla mnie jest niewyczuwalna 😉 Dla Ciebie to chyba dobra wiadomość 🙂

  • Odpowiedz ungore 15 kwietnia 2015 o 20:37

    Ja kupiłam kiedyś meliski na allegro i działają na nogi jak żyleta tnac skórę, a latem sie można było się w nich ugotować… Niedawno kupiłam kolejne w sklepie internetowym ale na pewno oryginalne tym razem Melissa ULTRAGIRL SPECIAL II SS15 i są niesamowite – niebo a ziemia w komforcie (w cenie też niestety). Także … ja polecam 😉 z "gumowych" dobrze mi się też nosiło crocss ale w wersji balerinkowej http://www.crocs.eu/crocs-womens-adrina-III-flat/14936,en_ES,pd.html?cid=4AU&cgid=women-footwear#start=25
    Tyle już "Cię czytam" a dopiero mój pierwszy komentarz;)
    btw. moj (lekko zaniedbany ostatnio) blog http://www.aniaigabi.pl

  • Odpowiedz SportGirl 13 kwietnia 2015 o 13:48

    Co do balerinek, ja swoje kupuje w MCArturze, zawsze trafie takie o jakie mi chodzi i to w rozsądnej cenie:)
    A co do ubrań drogie/tanie to mieszam sportową modę, ostatnio upolowałam w lildu spodenki 3/4 i muszę powiedzieć że są baaaardzo podobne co spodenki z pumy, Jakbym miała wybierać między Nike a Adidasem wybrałabym Nike mam też koszulkę i nic się z nią nie dzieje 🙂

  • Odpowiedz Bogusia M 13 kwietnia 2015 o 10:40

    Też robię listy, mi pomagają trzymać w ryzach zakupy i lepiej przemyśleć co rzeczywiście potrzebuję, a co jest chwilową zachcianką.

  • Odpowiedz Izabela Miszczyk 12 kwietnia 2015 o 18:00

    Ja posiadam dwa kalendarze/ terminarze. Jeden grubszy, gdzie cała strona przypada na jeden dzień, drugi trochę cieńszy gdzie na jednej stronie mieszczą się trzy dni. Oba w twardej oprawie. Wprawdzie kupiłam je za grosze (jeden na straganie, drugi w Biedronce), ale myślę że najlepiej będzie poszperać w Empiku. Ewentualnie zamiast kalendarza zaopatrzyć się w organizer Aliny z deisgnyourlife.pl 😉

  • Odpowiedz JuicyBeige 12 kwietnia 2015 o 12:16

    Białe Conversy to jest to:)

  • Odpowiedz Dominika Cz 12 kwietnia 2015 o 12:11

    Tokyo Smile jest przepięknym zapachem, unikatowy, trwały i orginalny. Idealny na cieplejsze miesiące!
    Przez Ciebie dopisuję do mojej listy kilka pozycji 😉 Szczotkę i kalendarz.

    Pozdrawiam 😉

  • Odpowiedz Agnieszka Nowak 12 kwietnia 2015 o 11:45

    Od 6 lat kupuje kalendarze Paper Blanks, bo maja cudowne okladki, piekne wnetrza i swietna jakosc i do tego wyst. tez w formacie zeszytu 🙂 a perfumy takie, ktorych nie ma w sieciowkach, bo wtedy wiadomo, ze marne szanse aby ktos pachnial tak samo 🙂

  • Odpowiedz Michalina Mielnicka 12 kwietnia 2015 o 10:44

    Wodę Tokyo mam, maam! :)) Bardzo lubię ten zapach, choć nie do końca trafia w mój gust – coś w nim jednak kusi 🙂

  • Odpowiedz Kasia Szewczyk 12 kwietnia 2015 o 07:13

    Ja białe trampki mam już za sobą ;]

  • Odpowiedz Anita B. 11 kwietnia 2015 o 21:28

    Ostatnio jem bardziej zdrowo. Unikam mięsa, choć całkowicie go nie eliminuję. Niemniej jednak książkę Marty chętnie bym przeglądneła.

  • Odpowiedz Marianna Greenleaf 11 kwietnia 2015 o 20:32

    Ładna wishlista 🙂 Oryginalne meliski byłam zdecydowana zakupić przez neta, ale tak się złożyło, że poszłam je obmacać i obadać na żywo – bardzo się zawiodłam. Nie zauważyłam specjalnej różnicy między oryginałami, a podróbami z sieci, które noszę sobie od roku. Oczywiście posiadaczki melisek mogą się z tym nie zgadzać, ale mi się odechciało wydawać niemałe pieniądze na buty z gumy 🙂 Jeśli chodzi o te moje podróby, to są wygodne, ale w upały stopy niesamowicie się w nich pocą – noszę je tylko w mniej gorące dni.

  • Odpowiedz Minariko 11 kwietnia 2015 o 20:20

    Wczoraj kupiłam i wypróbowałam szczotkę z TBS taką z długą rączką. Akurat jest weekend zniżek więc zapłaciłam za nią 39zł i według mnie jest dość mocnym zdzierakiem; innymi słowy jestem zadowolona z zakupu 😉

  • Odpowiedz Nena 11 kwietnia 2015 o 20:14

    Lubię sportowe ciuchy Nike – są mocno eksploatowane i po wielu miesiącach ciągle wyglądają jak nowe. Dodatkowo genialne sprawdzają się latem bo doskonale odprowadzają pot 🙂

  • Odpowiedz Olga z Triny.pl 11 kwietnia 2015 o 17:31

    He he, u mnie też są białe conversy 🙂 Kosmetyki Biolaven już mam, na razie w użyciu jest płyn micelarny – WSPANIAŁY! Odnośnie zapachu – zdecydowanie jest tam mało lawendy, a więcej winogron 🙂 Pozdrawiam!

  • Odpowiedz Minimalna 11 kwietnia 2015 o 16:17

    Jeśli szukasz zwykłych beżowych balerinek bez żadnych ozdóbek to są takie w Reserved ; )

  • Odpowiedz Cosmetics Freak 11 kwietnia 2015 o 15:49

    też jestem listomaniaczką:P a ostatnio jestem na etapie poszukiwania sportowych butów do latania na co dzień:)

  • Odpowiedz aGwer 11 kwietnia 2015 o 14:34

    Ja też wciąż nie znalazłam kalendarza idealnego, ale zadowoliłam się tym z Biedronki, bo potrzebowalam na "już". Jak znajdziesz idealny daj znać 😀

  • Odpowiedz Olga 11 kwietnia 2015 o 14:33

    Kosmetyki Biolaven podobno pachną winogronami 🙂
    A beżowe baleriny (z czernią) są w wojasie. I całe beżowe też widziałam 🙂
    Ja kupiłam dzisiaj całe czarne. I radzę lecieć dzisiaj albo jutro z Grazią albo Twoim Stylem bo zniżka 20% 😉

  • Odpowiedz versatile 11 kwietnia 2015 o 14:24

    Ja tak jak Ty mam mnóstwo notatników, notesów i organizerów. Mój chłopak nazywa mnie piórnikiem 🙂
    http://www.kaskawsieci.pl

  • Odpowiedz Ania P 11 kwietnia 2015 o 13:45

    Co do conversów uważaj na rozmiar. Niedawno kupiłam szare na zalando.pl (z newsletterem taniej 40 zł przy pierwszych zakupach powyżej 200 zł). Normalnie noszę 38 i musiałam wymieniać bo były wielkie jak kajaki. Wymieniłam bezpłatnie na 37 i obtarłam sobie pięty. Nie wiem czyja to zasługa: czy dlatego, że za małe, czy muszę rozchodzić (ale raczej się nie rozejdą bo dookoła przecież jest guma). Poeksperymentuję jeszcze.

  • Odpowiedz Ania P 11 kwietnia 2015 o 13:37

    Swoje pierwsze meliski kupiłam 3 lata temu na zalando.pl i do tej pory jestem bardzo zadowolona. Przechodziłam w nich całe 2 letnie sezony i podeszwy mało się zniszczyły. Mój model to Mango III Silver Glitter. Jedyną ich wadą jest to, że brokat w kilku miejscach zaczął się odklejać. Muszę przyznać, że wręcz je katowałam noszeniem. Były ze mną też na wakacjąch w Egipcie i Turcji. Są mega wygodne, nogi się nie pocą, są łatwe w utrzymaniu czystości, nadal pachną gumą balonową.
    Teraz kupiłam różową wersję twoich beżowych ze zdjęcia i gdyby nie to że muszę wymienić bo nie trafiłam z rozmiarem (noszę 38, zamówiłam 39 i są za duże, czytałam, że trzeba uważać z rozmiarami) to też byłabym zadowolona. Przeleciałam wszystkie sklepy internetowe i doszłam do wniosku, że najtaniej jest na butsklep.pl. Trzeba zapisać się na newsletter i taniej jest o 33 zł przy zamówieniu od 149 zł. Moje meliski kosztowały 116 zł, nie ma kosztów przesyłki, 100 dni na zastanowienie, wymiana na ich koszt, dostawa wręcz błyskawiczna. Wcześniej kupowałam na zalando.pl ale już nie mają melisek w swojej ofercie.

  • Odpowiedz Ev 11 kwietnia 2015 o 13:18

    Jadłonomię muszę kupić i ja, bo ostatnio mam fioła na punkcie zbierania książek kucharskich! Jadłonomię kupiłam siostrze pod choinkę, a sama zostałam z niczym… 🙂

    Co do kalendarza, to wg Twoich parametrów, ideałem będzie Moleskine 🙂 Jest pięknie wydany, w twardej oprawie, format zeszytu, z tyłu kilka stron na notatki, a rozkład ma taki, że na jednej stronie ma wypisany cały tydzień ze średnią ilością miejsca przy każdym dniu (zależy od pisma, ale spokojnie zmieści się tam sporo zadań), a druga strona obok jest zawsze pusta, przeznaczona tylko na notatki 🙂 Mój kalendarz na 2014 rok był ideałem kupionym w Marshall's w USA, bałam się, że nie znajdę godnego następcy, ale mąż kupił mi Moleskine i chyba będę tym kalendarzom wierna już na zawsze.

    PS: I też uwielbiam fitness blender 🙂 Co do ubrań, to ja mam głównie te Lidlowskie, jedynie zainwestowałam w stanik Shock Absorber. Ale też mnie kuszą firmowe ubrania 🙂

  • Odpowiedz Pudernica 11 kwietnia 2015 o 12:33

    Nie wiedziałam, że spodziewasz się dziecka 🙂 Gratuluję i życzę szczęśliwego rozwiązania 🙂

  • Odpowiedz Pastereczka 11 kwietnia 2015 o 12:14

    Wita j ♡, dawno tu nie bylam… nie uwierzysz jak fantastyczne są szczotki do masażu na sucho przeznaczone dla…koni.. podeślę Ci linka!
    Stroje z technologia dry fit polecam, mam nike i tańsze ale nie ma aż takiej różnicy w funkcjonalnosci jak w cenie. Niemniej jednak lubię firmowe rzeczy i ich wzory, więc zdarza mi się skusić mimo cen. W tk maxx można cos takiego upolować w niższej cenie i oczywiście w outletach. Pozdrawiam-i gratuluję-blog pięknie rośnie

  • Odpowiedz Freewolna 11 kwietnia 2015 o 11:58

    Mi marzą się legginsy, które będą mnie motywować do ćwiczeń 🙂

  • Odpowiedz Anastazja K. 11 kwietnia 2015 o 11:17

    musze sie w koncu zabrac za szczotkowanie ciala! wszyscy go polecaja, do lata zostalo nam dwa miesiace a moje cialo jeszcze nie jest do niego przygotowane!

  • Odpowiedz Invierno Beauty 11 kwietnia 2015 o 10:06

    Ja niedawno kupiłam białe Conversy i jestem z nich bardzo zadowolona – super buty na wiosnę 🙂

  • Odpowiedz Ewa Szałkowska 11 kwietnia 2015 o 09:46

    Również marzą mi się kosmetyki Biolaven, akurat ja przepadam za zapachem lawendy i czuję, że mogę się trochę zawieść. Arsenic ostatnio wspomniała, że pachną soczyście słodkimi winogronami, lawenda jest prawie niewyczuwalna 🙂

  • Odpowiedz Femme Nikita 11 kwietnia 2015 o 09:40

    Strój do ćwiczeń możesz kupić w Decathlon. Ja uprawiam sporty i często mam odzież sportową z tego sklepu i jest naprawdę niezła. Szczotkę do szczotkowania ciała można kupić w drogeriach Rossman.

  • Odpowiedz Jaxxxie 11 kwietnia 2015 o 09:33

    Ja z Biolaven mam na sam początek zamiar przetestować płyn micelarny i żel do mycia twarzy. Jeśłi chodzi o kalendarze to z całego serca mogę polecić Moleskine – ta firma nie dość, że jest kultowa i ma na prawdę świetnej jakości produkty to jeszcze możesz wybrać dokładnie taki schemat i ułożenie dni jakie jest Ci potrzebne. Ja w zeszłym roku kupiłam 18 miesięczny kalendarz, który po jeden stronie ma tydzień, a po drugiej całą stronę na notatki i po prostu go kocham 😀

  • Odpowiedz Anna Ewelina Wilczyńska 11 kwietnia 2015 o 09:20

    Zrobię sobie taka listę przed urodzinami;).

  • Odpowiedz Skye 11 kwietnia 2015 o 09:10

    Jak dla mnie w Biolaven lawendę czuć baaaardzo delikatnie, na pierwszym miejscu jest zapach soku winogronowego 🙂

    • Odpowiedz Ewelina K 27 maja 2015 o 05:56

      No i zapach jest dosyć intensywny, więc może być troszkę za mocny dla dzidziusia. Ja swój balsam chcę skończyć do porodu i potem kupić coś delikatniej pachnącego

  • Odpowiedz Ty też możesz... 11 kwietnia 2015 o 08:41

    ja w każdym sezonie wiosenno-letnim kupuję przynajmniej 5 par białych tenisówek, i z doświadczenia wiem, że czy są to conversy za 200zł, czy trampki za 30, niszczą się równie szybko niestety 😉 magia białych butów 🙂

  • Odpowiedz Rarity 11 kwietnia 2015 o 08:33

    Zawsze chce zaczac robić takie listy, ale zawsze zapominam je zrobić 🙁 z Twojej listy ta seria od sylveco, szczotki do szczotkowania ciała tez są na mojej liście. No i w koncu chce kupic baleriny i to tez bezowe 🙂

  • Odpowiedz katarzyna.marika 11 kwietnia 2015 o 08:18

    Uwielbiam zapachu Masaki Matsushima, szczególnie flagowy Masaki i bawełniany Shiro, chociaż Tokio Smile również jest niczego sobie ze względu na te fantastyczne owocowe nuty. Zużyłam już kilka flakoników jego perfum i naprawdę uważam je za warte ceny i uwagi, tym bardziej, że nie są zbyt popularne w Polsce i niewiele osób nimi pachnie.
    Co do Melissek – ja uważam, że są fantastyczne ze względu na wygodę noszenia, warto jednak polować na promocje, bo ich standardowa cena jest nie do przełknięcia. Może i stopa poci się w nich, ale przy 30-stopniowych upałach poci się nawet w sandałach. Przy normalnych temperaturach 20+ nie ma tego problemu. Gorzej, że melisski najwygodniejsze są na gołe stopy, bo tak jak pisze Zoila – potrafią spaść, szczególnie założone przy cienkich podkolanówkach czy rajstopach. Mi stóp nie odparzają i nie obcierają. Te butki z Twojej grafiki ma moja mama i jest z nich bardzo zadowolona, bo nosi się je jak kapcie w domu.

  • Odpowiedz Maria Smolarek-Wilińska 11 kwietnia 2015 o 08:10

    mi też się marzą meliski !
    co do ubrań sportowych – ja właśnie ostatnio zaopatrzyłam się w cudeńka w Lidlu – pokazałam je na blogu – i jestem bardzo zadowolona, a buty do biegania dają radę 🙂
    pozdrawiam
    Marcelka Fashion 🙂

  • Odpowiedz zoila 11 kwietnia 2015 o 08:02

    Co do melissek – ja nie polecam. Bajkopisarki wspominały coś, że w tych butach stopa się mniej poci. Guzik prawda, pływa bardziej, tam nie ma przewiewu; warto włożyć wkładkę. Ponadto odparza skórę na stawach. Nie polecam zakładania ich, gdy się spieszysz; czasem gubię buty. Plusy? Buty są naprawdę wytrzymałe, przelatałam w nich część wiosny, lato i część jesieni i w tym roku znów wyciągnęłam je z szafy. W tym czasie rozwaliłabym kilka par balerin z sieciówek.
    Polecam polować na Jadłonomię w Merlinie (teraz kosztuje niecałe 45 zł). Zobacz, czy któryś ze sklepów Małpka Express w Le przyjmuje paczki z tego sklepu – wtedy dostawa jest za darmo.

    • Odpowiedz Agu Blog 11 kwietnia 2015 o 13:56

      Też je chciałam kupić, ale zrezygnowałam po przymierzeniu – mój standardowy rozmiar był na styk i jasne, wiem, że to guma, ale stopa jednak trochę czasem puchnie, a ja już mierząc je w sklepie nie czułam się w nich komfortowo, z kolei rozmiar większe, były za duże. Dlatego ja póki co sobie odpuszczam. 🙂

    • Odpowiedz Cosmetics Freak 11 kwietnia 2015 o 15:47

      Mnie też kuszą meliski, ale nie mam przekonania co do noszenia ich w upały na gołą stopę.. 😛

    • Odpowiedz zoila 11 kwietnia 2015 o 17:10

      Rozmiary to odrębna kwestia. Mierzyłam 37 i 38 – 37 lekko przymałe, 38 sporo za dużo. Wzięłam 37, rozklepało się trochę.

  • Odpowiedz Karolina W 11 kwietnia 2015 o 07:53

    Też rozważam zakup melissek, ale waham się między czarnymi a beżowymi 😉 Białe Conversy też mi się marzą, ale to może w przyszłym roku 😉 Do szczotkowania na sucho używam szczoty z Rossmanna i jest całkiem niezła. Czytałam też wiele opinii, że ta z The Body Shop jest świetna. Jadłonomię też muszę kupić. Ostatnio zakochałam się totalnie w blogu autorki 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 11 kwietnia 2015 o 15:49

      Karolina, tej szczoty na takim szerokim pasku z wypustkami gumowymi?
      Jest bardzo dobra, ale nieidealna. Teraz szukam takiej na dłuższej rączce, żeby łatwiej dotrzeć do pleców.

  • Odpowiedz Wdowa Po Stalinie 11 kwietnia 2015 o 07:53

    a na mojej liście jest narzutka waterfall i to jest na razie numer jeden, który chcę kupić 😀 tymi słodko gorzkimi perfumami mnie zaciekawiłaś 🙂

  • Odpowiedz Salivera 11 kwietnia 2015 o 07:50

    Warto sie przejść do TK Maxx po kalendarz maja boskie obicia skórzane :)) ja kupowałam notesy ale kalendarze tez widziałam .. No bajka po prostu !

  • Odpowiedz Kosmetyki_W_Moim_Świecie 11 kwietnia 2015 o 07:39

    Też mam w planach kupić conversy! 🙂 strój do ćwiczen już kupiłam 🙂 jeszcze mam w planach aparat fotograficzny.

  • Odpowiedz Kosmetyczny Freak 11 kwietnia 2015 o 07:20

    Dla mnie najlepszy kalendarz od zawsze to jedyny i ponadczasowy Moleskine 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 11 kwietnia 2015 o 15:32

      Rozważałam kilka miesięcy temu zakup Moleskine, ale te które mi się podobały kosztowały też dość sporo (ok. 100 zł za ten z kolekcji 'Mały Książę'). Teraz sprawdziłam jeszcze raz sklep i widzę, że ceny poleciały prawie 50% w dół, więc może się zdecyduję.:)

    • Odpowiedz ona 16 kwietnia 2015 o 21:55

      Korzystam z Moleskine od kilku lat. Od kiedy wypróbowałam po raz pierwszy, nawet nie zastanawiam się nad zakupem innego kalendarza. Ja akurat preferuję rozmiar a6, ale firma ma naprawdę spory wybór, każdy może znaleźć coś dla siebie 🙂
      Zaintrygowałaś mnie tą wodą perfumowaną!

  • Odpowiedz rose and vanilla 11 kwietnia 2015 o 06:33

    Świetne są te Twoje kolaże! Odnośnie stroju do ćwiczeń też wcześniej stawiałam na Decathlon, ale ostatnio podobają mi się sportowe ubrania z H&M. Nie wiem tylko jak z jakością. A co do po ciążowej formy – ja jestem rok po porodzie i jeszcze nie udało mi się wrócić do figury sprzed :/ No ale sama jestem sobie winna bo w ciąży strasznie się leniłam i obżerałam 😛 W każdym razie teraz biegam, dużo spaceruję z córą więc myślę, że wiosną i latem się uda 🙂

    • Odpowiedz Minnie 11 kwietnia 2015 o 10:01

      polecam stanik sportowy z H&M z push-up'em – jest super!

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 11 kwietnia 2015 o 15:25

      Rose, dziękuję 🙂

      W moim H&M jest mały wybór sportowych ubrań. Jak już trafiłam na fajne spodenki to nie było w moim rozmiarze tego koloru, który chciałam i ostatecznie lądowałam w Decathlonie.

      A karmiłaś naturalnie? Bo ja mam nadzieję, że uda mi się przyspieszyć dzięki temu zrzucanie 🙂 Wprawdzie na razie nie przytyłam zbyt wiele, bo jem mniej niż przed ciążą, ale jednak nadprogramowe kilogramy pewnie i tak zostaną.
      Trzymam kciuki! 🙂

      Minnie, dzięki, obadam sprawę, jak zajdę do H&M.:)

  • Odpowiedz Anita K 11 kwietnia 2015 o 06:24

    Białe conversy też były na mojej liście, ale udało mi się już je kupić 😀

  • Odpowiedz Barbara Maciejewska 11 kwietnia 2015 o 06:20

    Ja musiałam zrobić kalendarz z zeszytu, dodałam tasiemkę jako zakładkę i kopertę na latające karteczki – idealnie się spisuje taki samorobiony. Tak samo jak i ubrania -staram się szyć wszystko 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 11 kwietnia 2015 o 11:31

      Mnie też chodzi po głowie zrobienie kalendarza samodzielnie, ale chciałabym raczej coś w formie książki klejonej z brzegu.

  • Odpowiedz karolina li 11 kwietnia 2015 o 06:18

    też bym chciała taką szczotkę do szczotkowania na sucho 🙂 widziałam bardzo fajną w The Body Shop, i będę musiała przyjrzeć się jej jeszcze raz 😉

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 11 kwietnia 2015 o 11:29

      Miałam ją i byłam zadowolona. Problemem dla niektórych może być jednak krótka rączka, ale przy odrobinie wprawy każdy da sobie z nią radę.:)

    Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: