Nowość Pielęgnacja Pielęgnacja twarzy

5 naturalnych nowości w pielęgnacji cery: Orientana, Origins, Phenome

Tak się ostatnio złożyło, że za sprawą kilku fajnych eko nowości, moja pielęgnacja stoi pod znakiem natury. Bardzo dobrze dogadują się z moją cerą, mają dobre składy i świetnie działają, dlatego chciałbym abyście i Wy je poznali. W roli głównej kosmetyki Orientana, Origins i Phenome. ♥

Orientana Odżywczy Bio Olejek do demakijażu

Na pierwszy ogień olejek, z którym zaczynam wieczorne oczyszczanie skóry. Wraz z pianką (o niej wspominam poniżej) są namiastką azjatyckiego, kilkuetapowego sposobu zmywania zanieczyszczeń. Być może słyszałyście o OCM, czyli Oil Cleansing Method, która swego czasu robiła furorę w sieci, a później zaowocowała seriami kosmetyków inspirowanych tą metodą. Stosowałam ją z powodzeniem przez długi czas i nadal do niej wracam, w zależności od potrzeb skóry. Olejek Orientana dobrze sprawdza się we wstępnym zmyciu mocniejszego makijażu. Bez większych problemów usuwa wodoodporny tusz, trwałą, matową szminkę czy eyeliner (na tych punktach skupiam się najbardziej). Stosuję go, aplikując wcześniej na wacik lub wmasowując odrobinę w skórę. Po wykonaniu delikatnego masażu kosmetyk zmywam ciepłą wodą lub przy pomocy wilgotnej bawełnianej ściereczki. Jak na olejek przystało, pozostawia cerę miękką, nawilżoną i lekko natłuszczoną.

Główne cechy olejku Orientana Neem Miodla indyjska: gęstą, oleista konsystencja, dzięki której kosmetyk jest wydajny, wygodne opakowanie z pompką, bardzo dobrze zmywa trwały makijaż, intensywny ziołowy zapach, nawilża i natłuszcza skórę.

Orientana Nawilżająca Bio Pianka do mycia twarzy

Krokiem numer dwa w codziennym oczyszczaniu cery jest pianka, która służy mi przede wszystkim w zmyciu kosmetyków na twarzy, czyli podkładu i pudru oraz w usunięciu ewentualnych pozostałości po wstępnym demakijażu olejkiem. Pianka ma postać lekkiej, wodnistej chmurki. Po wmasowaniu w skórę nadal przypomina bardziej spienione mleko i nie zmienia swojej konsystencji w bardziej zawiesistą emulsję. Bardzo dobrze radzi sobie z dokładnym domyciem cery, pozostawiając ją niewysuszoną i niepodrażnioną, z lekkim uczuciem nawilżenia.

Główne cechy pianki Orientana Kantola Gurdlina japońska: delikatna, wodnista, spieniona konsystencja, wygodne opakowanie z pompką, bardzo dobrze usuwa makijaż, intensywny zapach indyjskich ziół, delikatnie nawilża.

Origins Drink Up Intensive Overnight Mask – intensywnie nawilżająca maseczka na noc

Ta maseczka to prawdziwy hit dzisiejszego zestawienia. W pierwszej chwili oczarowała mnie pięknym, świeżo – owocowym zapachem (kojarzy mi się z gumą Donald z dzieciństwa ♥), później działaniem. Konsystencją przypomina treściwy, mocno odżywczy krem, który moja skóra wręcz pije. Nakładam ją dwa razy w tygodniu cieniutką warstwą na noc, a rano cieszę się miękką, gładką i super nawilżoną cerą. Po takiej nocnej sesji mogę darować sobie nawet krem, ponieważ twarz jest wyraźnie nawodniona i jędrna.

Główne cechy maseczki Origins Drink Up: treściwa, niespływająca z twarzy konsystencja, wygodne, miękkie opakowanie, silnie nawilża i odżywia, orzeźwiający, owocowy zapach (piękny!).

Origins Clear Improvement Active Charcoal Mask To Clear Pores – maseczka oczyszczająca pory z aktywnym węglem

Druga maseczka stanowi dopełnienie pierwszej. Dba o to, by pory były czyste, domknięte, a niedoskonałości pojawiały się rzadziej i szybko znikały. To maseczka, którą mogę postawić w jednym rzędzie ze świetną czarną maską Czysta Glinka L’Oréal i powiem Wam szczerze, że nie widzę większej różnicy między ich działaniem. Obie widocznie odświeżają, rozpromieniają i wygładzają cerę. Stosuję ją albo na całą twarz albo punktowo.

Główne cechy maseczki Origins Clear Improvement Active: gęsta, zawiesista konsystencja, wygodne, miękkie opakowanie, zmniejsza widoczność porów, łagodzi stany zapalne, przyspiesza gojenie się niedoskonałości, delikatnie złuszcza, pachnie cytrusowo.

Phenome Ideal Skin Protector SPF 10 Krem wzmacniająco – ochronny

Ostatnim krokiem w mojej codziennej, podstawowej pielęgnacji jest krem. W tej chwili upodobałam sobie Phenome Ideal Skin o różanym zapachu i treściwej, odżywczej konsystencji. Wybrałam go, ponieważ od niedawna mam problem z zaczerwienianiem się policzków i pomyślałam, że kosmetyk skierowany do rumieniących się wrażliwców będzie w sam raz. To była dobra decyzja. Po kilku tygodniach stosowania zauważyłam zmniejszenie tendencji do zaczerwienień, poza tym koloryt cery wydaje się ładniejszy, bardziej jednolity, a struktura skóry zyskała na jędrności. Jak już wspomniałam, krem ma dość gęstą formułę, co wyraźnie przekłada się na jego wydajność. Odrobina (dosłownie kropka na czoło, policzki i brodę) wystarczy, żeby nawilżyć i nie przeciążyć cery. Niewielka ilość szybko się wchłania i pozwala praktycznie od razu nałożyć makijaż.

Główne cechy kremu Phenome Ideal Skin: gęsta, treściwa konsystencja, ciężkie, szklane opakowanie, odżywia, delikatnie natłuszcza, długo utrzymuje nawilżenie skóry, bardzo wydajny, pachnie jak różana konfitura ♥.

Czy miałyście okazję poznać któryś z dziś wymienionych kosmetyków? Co o nich sądzicie? 🙂

Wpisy, które mogą Ci się podobać

9 komentarzy

  • Odpowiedz Natalia 14 lipca 2017 o 09:14

    Super zdjęcia! Większości tych kosmetyków nie znam, ale brzmią naprawdę dobrze. Phenome kiedyś kupiłam i się nie zawiodłam. Od tego czasu to stały element mojej kosmetyczki.

  • Odpowiedz ewelinkcia 1 maja 2017 o 19:40

    Wow zakochałam się! Twój blog zrobił na mnie tak ogromne wrażenie jak żaden inny. Chciałabym wiedzieć czym robisz zdjęcia i jeśli je obrabiasz w jakimś programie to w jakim? Wracając do treści to nie miałam okazji testować tych produktów jeszcze, ale uwielbia kosmetyki naturalne, dlatego z chęcią przetestuję też te.

  • Odpowiedz Arielka 30 kwietnia 2017 o 14:23

    Widzę, że nieco zmienił się charakter Twoich zdjęć. Są jeszcze piękniejsze. Z ciekawości – jaki obecnie filtr używasz w aplikacji VSCO ? Pozdrawiam!

  • Odpowiedz Chocolade 27 kwietnia 2017 o 20:41

    Zieloną maskę Origins po prostu uwielbiam! Dla mnie pachnie mango i owocami tropikalnymi 😉

  • Odpowiedz Alicja 27 kwietnia 2017 o 17:34

    Maski Origins znam, kupuję w UK 🙂 Jestem ciekawa tej pianki, uwielbiam takie produkty w do oczyszczania. Wolę je od mleczek i płynów, musi być coś do mieszania z wodą 🙂

  • Odpowiedz INFINITY BLOG 27 kwietnia 2017 o 07:06

    Maski Origins mam i uwielbiam ❤️ Produkty Orientana mnie zaciekawiły!

  • Odpowiedz Magda (Feminine) 26 kwietnia 2017 o 18:37

    Poznać nie miałam okazji, ale znam większość 🙂 miałam ochotę na ten zestaw z Orientany ale póki co sięgnęłam po Vianka i też jest fajny a cena dużo niższa 🙂 super że przechodzisz na tą bardziej stronę eko! ♡

  • Odpowiedz Iza 26 kwietnia 2017 o 17:24

    Cześć,
    bardzo podobają mi się te eko kosmetyki 🙂 sama uwielbiam takie nowości, ale interesują mnie ceny tych dobroci 🙂

  • Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: