Inspiracje Pielęgnacja twarzy

3 ulubione przepisy na szczęśliwą skórę

Trzy ulubione przepisy na szczęśliwą skórę Adina Grigore Program Naturalnej pielęgnacji

„Jeśli jesteś taka, jak większość kobiet, już od dawna prowadzisz walkę o idealnie wyglądającą skórę. Jak myślisz, dlaczego posiadanie pięknej skóry jest takie trudne?”

– pyta Adina Grigore, autorka Szczęśliwej skóry, naturalnego programu domowej EKOpielęgnacji. Nie tylko radzi, jak dbać o cerę, co jeść, a czego nie oraz wyjaśnia, jak nasz styl życia: dieta, aktywność, poziom codziennego stresu, praca a nawet nasze pochodzenie wpływają na zdrowie. Mówi także jak powinna wyglądać pielęgnacja i na uzasadnienie swoich słów podaje gotowe i proste receptury na ręcznie robione kosmetyki: 100 % naturalne, z kilku łatwo dostępnych, właściwie w każdej kuchni, składników. Tę część książki uznałam za jeden z największych atutów poradnika, o czym mogłyście przeczytać w pełnej recenzji, opublikowanej pięć miesięcy temu:

Przez ten czas uważnie przyglądałam się efektom stosowania owych przepisów na moją kapryśną, problematyczną, przetłuszczającą się cerę. Nie wszystkie zostały ze mną na stałe, ponieważ w niektórych kategoriach kosmetycznych mam już swoich faworytów i receptury Adiny po prostu ich nie przebiły. W innych przepisy były trochę „hardcorowe” i stosowanie „takich” kosmetyków wychodziło poza moje granice, powiedzmy, estetyki (np. tonik z soku pomidorowego – działał genialnie, ale jeśli przypadkowo skapnął, brudził wszystko, co leżało wokoło). Niemniej trzy z kilku dotyczących pielęgnacji twarzy okazały się być trafione w punkt.

Pasta na wypryski z sodą to przepis na punktowy preparat, który naturalną drogą rozprawi się z bakteriami sprzyjającymi trądzikowi. Olej natomiast złagodzi działanie sody i zapobiegnie przesuszeniu oraz podrażnieniu. Stosuje się ją według potrzeb, na zmienione chorobowo miejsca. Z podanych składników uzyskacie 12 porcji pasty, które można przechowywać w lodówce spokojnie przez kilka tygodni (autorka podaje nawet kilka miesięcy!).

[Składniki: 1 łyżka sody oczyszczonej, mniej niż 1 łyżka oleju ze słodkich migdałów]

Oczyszczające błoto jest odpowiednie dla osób borykających się z trądzikiem: błoto/glinka oczyszcza i odblokowuje pory, mleko roślinne łagodzi i nawilża, cynamon natomiast poprawia ukrwienie i koloryt cery (nie polecałabym jej cerom naczynkowym i bardzo wrażliwym). Gęstą papkę nakładamy na wilgotną, umytą twarz i zostawiamy na 10 minut. Po tym czasie zmywamy letnią wodą. Z podanych składników wychodzą mniej więcej dwie porcje maseczki. Ja zmniejszam ją o połowę, żeby od razu zużyć całość i kolejnego razu rozrobić świeżą.

[Składniki: 1/4 łyżeczki sproszkowanego cynamonu, 1 łyżka suchej glinki, 3 łyżki mleka kokosowego]

Maseczka „Uczta dla skóry” to prawdziwy rarytas i coś, co sprawia, że moja skóra nabiera blasku, jest ujednolicona, nawilżona i wyciszona. Maseczka jest delikatna, ale bogata w cenne składniki: ryż pochłania nadmiar sebum (mąkę ryżową można zastąpić mąką ziemniaczaną), awokado (czasem zastępuję je bananem) reguluje wytwarzanie łoju, karmiąc cerę zdrowymi tłuszczami, a sok jabłkowy (może być też pomarańczowy lub pomidorowy) domyka pory. Podana ilość starczy na 2-3 aplikacje, dlatego polecam zmniejszyć ilość składników i przygotowywać zawsze świeżą porcję.

[Składniki: 1 łyżka mąki z brązowego ryżu, 1/2 awokado, 1 łyżka soku jabłkowego]

Trzy ulubione przepisy na szczęśliwą skórę Adina Grigore Program Naturalnej pielęgnacji

W mojej codziennej pielęgnacji niewiele jest kosmetyków wyrabianych ręcznie, ze składników naturalnych dostępnych w domu pod ręką. To kwestia braku czasu, a czasem także chęci. Szybciej i łatwiej sięgnąć po gotowy kosmetyk i nie zawracać sobie głowy mieszaniem glinki z olejem czy rozgniataniem owocu, nawet jeśli przepisy są tak banalnie proste, jak w Szczęśliwej skórze. Mimo wszystko staram się choć raz w tygodniu przygotować jedną z wyżej wymienionych maseczek, ponieważ te 5 minut poświęconych na zmieszanie składników odwdzięcza się świetnym efektem na twarzy.

Warto wypróbować oryginalne przepisy Adiny Grigore, ale można też nieco odejść od ścisłego trzymania się składników. Potraktować receptury jak inspirację i skomponować własne mieszanki: sok jabłkowy zamienić na pomarańczowy, mleko kokosowe na owsiane, mąkę ryżową na ziemniaczaną lub kukurydzianą a awokado na banana.

Czy zdarza Wam się sięgać po naturalne receptury i kosmetyki ręcznie robione? Wolicie domową maseczkę czy kosmetyk kupiony w sklepie? Jestem ciekawa Waszych doświadczeń w tym temacie. 🙂

 

Wpisy, które mogą Ci się podobać

10 komentarzy

  • Odpowiedz Chocolade 30 października 2016 o 12:22

    Nie pamiętam, kiedy ostatni raz sama przygotowałam sobie kosmetyk 😉

  • Odpowiedz Yasminella 27 października 2016 o 12:22

    Jeżeli mam być szczera, nie przepadam za robieniem kosmetyków. Może to lenistwo, ale wolę mieć gotowca.

  • Odpowiedz Kristi 26 października 2016 o 10:07

    Ja stosuję maseczkę z kurkumy i jogurtu (ewentualnie mleka, zwykłego lub roślinnego). Oprócz tego uwielbiam glinki, przeważnie rozrobione w wodzie z dodatkiem olejku różanego. Kolejny domowy kosmetyk, który pewnie wiele z nas używa to peeling z kawy. Więc nic odkrywczego, ale te rzeczy potrafią sprawdzać się lepiej niż niektóre gotowe 🙂

  • Odpowiedz Dziecko we Mgle 19 października 2016 o 20:48

    Super przepisy! 🙂
    Tę pastę z sodą oczyszczoną chyba czas najwyższy wypróbować 🙂 Myślisz, że mógłby być inny olej zamiast tego ze słodkich migdałów? Bo tego akurat nie mam 😉

  • Odpowiedz Oldcherrytown 18 października 2016 o 23:35

    Już od ponad roku stosuje tonik, serum i maseczki, które przygotowuje z półproduktów. Jest taniej, wiem co nakładam i (z ręką na sercu) nigdy nie miałam tak dobrej skóry. Każdy wybiera swoją ścieżkę 😉 ciekawostka: kiedyś w Rossmannie zostawialam miesięcznie kkilkaset złotych (kupowałam niemal wszystko tam). Teraz kupuję produkty Alouette (uwielbiam), Alterra, Babydream, Flink&Sauber. Zostawiam mac 100zł miesięcznie 🙂

  • Odpowiedz Cammy 18 października 2016 o 21:15

    O, ciekawa książka, będę musiała ją zakupić 🙂
    Maseczki z glinką znam i stosuję już od dłuższego czasu, pastę punktową niestety mam na czym wypróbować więc się pokuszę 🙂

  • Odpowiedz zmienionyrytm2 18 października 2016 o 19:59

    Muszę przeczytać tę książkę 🙂

  • Odpowiedz Barbara P. 18 października 2016 o 19:20

    „Ucztę dla skóry” sobie zrobię. Z białą glinką, bo taką w sam raz mam. A co do maseczek, to lubię gotowe, ale oparte na naturalnych składnikach. To taki złoty środek według mnie 🙂

  • Odpowiedz Idyllaablog 18 października 2016 o 15:17

    U mnie jako szybki tonik sprawdza się resztka mleka modyfikowanego mojego synka,której nie dał rady w siebie wcisnąć.Świetnie nawilża i odżywia,warto spróbować:)

  • Odpowiedz Gobli.pl 18 października 2016 o 15:13

    Ja właśnie nie bardzo mam czas na ręczne przygotowywanie kosmetyków, dosłownie kilka razy w życiu to mi się zdarzyło. A jak nawet mam chwilkę to wolę odpocząć w inny sposób 🙂 Kupuję kosmetyki głównie w internecie i staram się używać jak najbardziej naturalnych, oraz których skład nie ciągnie się jak papier toaletowy 😛 Dziękuję za wpis 🙂 Pozdrawiam ciepło 🙂

  • Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: