Robicie sobie co pewien czas wyzwania? Ja tak. Uważam, że to one między innymi nas doskonalą. Kiedy się ich podejmuję? Niekoniecznie na początku roku, w okresie gdy większość z nas chce się zmienić. Częściej stawiam na spontaniczne akcje podyktowane aktualną potrzebą lub przeczuciem.

Tak było z przejściem na dietę wegańską, która z wyzwania stała się moim podstawowym sposobem odżywiania, tak też było z odstawieniem kawy.

Dlaczego przestałam pić kawę?

Dwie, czasem trzy małe filiżanki espresso, które piłam każdego dnia dla smaku i dla podniesienia sobie energii, w pewnym momencie zaczęły źle na mnie działać. Zamiast energii było poczucie rozdrażnienia i niepokoju, zaczęłam gorzej sypiać, czułam się przemęczona, zdarzało się, że po kawie bolał mnie żołądek. Po drugie, miałam wrażenie, że picie kawy stało się uzależniające. Odruchowo sięgałam po nią każdego ranka i popołudnia, nawet gdy nie miałam wielkiej ochoty na ten smak. Kawa była moją jedyną “używką”, dlatego to w niej zaczęłam dopatrywać się problemu wspomnianych nieprzyjemnych odczuć. Trochę poczytałam na ten temat (m.in. o zakwaszeniu organizmu) i w końcu postanowiłam, że sprawdzę to, odstawiając kawę na miesiąc.

Efekty po odstawieniu kawy

Spodziewałam się silnych skutków odstawiennych, jak totalny brak energii, senność, znużenie (wszędzie tym straszą!). Okazało się jednak, że wcale tak źle nie było. Oczywiście miałam spadki nastroju, zdarzało się, że raz – dwa razy dziennie bolała mnie głowa i miałam wrażenie, że właśnie wyczerpują mi się baterie. Czułam że “ciągnie” mnie w stronę ekspresu, jednak z każdym dniem bez czarnego napoju było coraz lepiej. Każdy dzień przynosił lepsze samopoczucie, spokojniejszy sen, ogólnie czułam się lepiej. Paradoksalnie po tygodniu bez kawy czułam się mnie zmęczona, senna i rozdrażniona niż wtedy, gdy piłam jej dwie czy trzy filiżanki.

Czy(m) zastąpić kawę?

Naturalne pytanie – ale czym zastąpić kawę? Hmmm… a czy trzeba ją czymś zastępować? W moim przypadku niczym jej nie zastąpiłam, zwiększyłam tylko ilość wypijanej wody (w różnych kombinacjach smakowych) oraz ziołowych herbat. Zamiast kawy rano, piję czystka, melisę, miętę lub ciepłą wodę z plastrem imbiru i szczyptą kurkumy i kardamonu. Gdy mam ochotę, herbaty wzbogacam odrobiną słodziwa, jak syrop z agawy, listkiem mięty, plastrem cytryny lub pomarańczy czy wspomnianym imbirem.

Pierwsza kawa po dwóch miesiącach

Kawowe wyzwanie zrobiłam na przełomie sierpnia i września, finalnie trwało 2 miesiące. Czy po tym czasie piłam kawę? Tak, inaczej nie mogłabym sprawdzić i porównać efektów przed i po i nie byłoby tego wpisu.

Równo po 2 miesiącach wypiłam pierwszą kawę z dodatkiem mleka sojowego. Powiem Wam, że smak kawy po takim czasie jest wręcz niebiański (nie przesadzam!). Śmiem twierdzić, że to była najlepsza kawa w moim życiu.

Smak smakiem, ale co z efektami, o którym pisałam wyżej? Na pewno nie dokuczały mi tak bardzo jak dwa miesiące wcześniej – po jednej filiżance odczuwałam lekko podniesione ciśnienie i pobudzenie, ale bez przykrych wrażeń, jak rozdrażnienie i niepokój. Jedna filiżanka, co oczywiste, nie wpłynęła na jakość snu. Ogólnie czułam się dobrze, porównywalnie z okresem nie picia kawy. Żołądek też nie strajkował.

Romans z kawą

Jakie wnioski wyciągnęłam po tym doświadczeniu? Kawa dla mnie jest OK, ale w małych dawkach. Będę ją pić, ale bardziej dla smaku niż dla uzupełnienia energii. Przyzwyczajenie (albo po prostu uzależnienie) do czarnego napoju spowodowało kilka niefajnych efektów, które ustąpiły, gdy go odstawiłam, więc to było dobre doświadczenie. Przerwa od kawy uświadomiła mi, że mogę bez niej dobrze funkcjonować (nawet wstając do dzieci w nocy) i dobrze się czuć. Kawa od czasu do czasu – tak, kawa kilka razy dziennie – nie.

Jakie są Wasze doświadczenia z kawą? Czy macie podobne detoksy za sobą?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *